piątek, 5 września 2014

Dziewczyny!!
Jak wszystkie wiemy - wysoka cena nie zawsze oznacza wysoką jakość - i odwrotnie - niska cena może świadczyć o bardzo dobrej jakości. Mimo, że kieszeń boli za każdym razem gdy produkt okazuje się kompletną klapą, to jednak  ręka z obawy przed porażką drży bardziej przy wydawaniu większej kwoty. 

Mnie najbardziej bolą buble z serii KWC - te płonne nadzieje na cudowną cerę, idealnie lśniące włosy czy twarde jak głaz paznokcie, które pryskają jak mydlana bańka tuż po pierwszym użyciu.

Przedstawiam więc moja listę anty-KWC:

1. Olejek arganowy (stosowany na cerę) - działał u mnie tragicznie - wysyp podskórnych krostek w ilości niemożebnej... cała metoda OCM nie dla mnie - niestety :(

2. Vichy Normaderm żel myjący - wielka miłość przerodziła się w wielką nienawiść - pod koniec naszego związku używałam go do mycia pędzli...

3. Skinoren - produkt na podskórne wypryski - parzący wstręciuch

Co najbardziej rozczarowało Was z KWC?


Przy okazji przedstawiam dzisiejszy  OOTD - piątkowy zwyklak :) :)