czwartek, 18 września 2014

Wardi Shan i walka z przebarwieniami :)

Cześć :)

przychodzę do Was dziś z nowinką kosmetyczną. Podjęłam walkę z moimi przebarwieniami. Wyczytałam ostatnio w Twoim Stylu, że przebarwienia bardziej niż zmarszczki dodają nam lat. I poczyniłam kilka obserwacji - wśród znajomych, rodziny, a także obcych ludzi na ulicy (pewnie jak większość z Was lubię po prostu obserwować mijających mnie ludzi) i rzeczywiście stwierdziłam, że jasna, promienista cera zdecydowanie odejmuje lat i dodaje uroku. 

Moje przebarwienia pojawiły się już kilka lat temu - mam cerę wrażliwą, skłonną do podrażnień i pękających naczynek, każdy nieprzyjaciel - mimo że wykończony bronią różną - zostawiał po sobie ślad mniej lub bardziej znaczny. 

Pierwszą rzeczą jaką postanowiłam by przede wszystkim zapobiegać przebarwieniom - droga była jedna - filtr przeciwsłoneczny! Nie tylko gdy lato w pełni, plażing, smażing, ale codziennie - czy lato czy zima, deszcz czy słońce. Póki co latem testowałam filtr Ziai +50, natomiast ten mocno mnie zapchał :( Powróciłam do Ziai +30. Teraz zastanawiam się nad Vichy +50. 

Kolejną rzeczą na jaką się zdecydowałam jest Effaclar Duo z LRP - krem złuszczający, oparty na kwasach.

I teraz najważniejsza rzecz, nowinka, którą testuję od kilku dni: mydełko Wardi Shan - z wyciągiem z pszenicy, mającej efekt rozjaśnienia i niwelowania przebarwień.







Jestem ogromnie ciekawa, jak sprawdzi się u mnie - widziałam wspaniałe efekty na blogach dziewczyn :) Póki co powiem Wam, że oczyszczenia lepszego w życiu nie miałam - skóra aż piszczy, ale nie jest napięta, tylko mięciutka :)

Mydełko zakupiłam za 29 zł w Mydlarni św. Franciszka. Nie mogę doczekać się efektów :)
Na jesień chcę kupić sobie Flavo C, z 8% zawartością witaminy C - miałyście go może??

Kochane, a jak Wy walczycie z przebarwieniami?